poniedziałek, 23 listopada 2009

Polacy jako naród indywidualistów?

[opublikowane pierwotnie 2006-10-14]

I raz jeszcze dyskusja w blogu Marcina Wołkiewicza sprowokowała mnie do zabrania głosu, a nie chcę "off-topować" u kogoś.

W komentarzach padło zdanie "cieszę się, że jesteśmy krajem pełnym indywidualistów". W pierwszej chwili chciałoby się zakrzyknąć "zgoda!", ale warto chyba przyjrzeć się temu trochę bliżej. Na czym polega ten nasz indywidualizm? Czy wykorzystujemy go w biznesie? Może objawia się jako innowacyjność? Cóż, wszelkie publikacje, statystyki i prywatne obserwacje wskazują, że jesteśmy najmniej innowacyjnym społeczeństwem w Unii Europejskiej. Potwierdzają to również rozmowy z ludźmi szerzej zainteresowanymi tą tematyką - jeden z biznesowych znajomych, szczególnie zainteresowany tą tematyką opowiadał mi ostatnio, jakie projekty zgłaszane są ostatnio do jednego z funduszy zajmującego się start-upami: pizzerie, knajpki, sklepy z ciuchami... To jest innowacyjność? W tym kraju na palcach można policzyć przedsięwzięcia, które wniosły powiew świeżości do zatęchłego i odtwórczego krajobrazu polskiej gospodarki, żeby z dziedziny związanej z informatyką wspomnieć firmy typu Logotec czy YDP. Ale co nowego, co świeżego wprowadzili ci najwięksi? W tym pięknym kraju nie wyobrażam sobie powstania Google (przypominam, że to zaledwie kilka lat temu była niewielka firma), to nie tutaj zbudowano Segwaya itd. Oczywiście, wiem z czego to per saldo wynika - mamy młodą gospodarkę, społeczeństwo skażone latami zastoju itp., ale znowu - wszystkiego tym się wytłumaczyć nie da. No dobra, można mi zarzucić w tym momencie marudzenie, krytykanctwo itd., ale innowacyjność to tylko jeden z wielu możliwych przejawów indywidualizmu, jaki widzę.

Ten polski indywidualizm polega również na nieumiejętności pracy w grupie i dostosowania się do reguł gry zespołowej. Masa ludzi musi coś robić po swojemu i jakoś dziwnym trafem zawsze inaczej, niż akurat wymaga tego sytuacja: gdy potrzeba odrobiny kreatywności, to taki osobnik w tępy sposób bedzie odwzorowywał to, co ma naszkicowane na kartce jako wstępną, luźną propozycję. Gdy trzeba z kolei precyzyjnie i dokładnie zrealizować polecenie, czy wytyczne klienta, to wtedy włącza się takiemu artyście "tryb kreatywny", lub nagle staje się bardzo sumienny i dokładny w sytuacji, gdzie jest konieczność błyskawicznego i czasem prowizorycznego działania, bo taka jest potrzeba chwili. Nie wymyślam tego, tylko przerabiałem chyba setki razy. Żeby nie było wątpliwości - naprawdę nie mam spolegliwego charakteru, czasami kompletnie nie zgadzam się z tym co muszę robić, czy mówić, niemniej jednak mam świadomość dla kogo pracuję i jaki jest tej pracy sens.

Nie wiem, czy w ogóle warto wspominać tu przejawy polskiego indywidualizmu, które widzimy w innych dziedzinach życia, np. w polityce. Tutaj, to juz pełne rozpasanie jest: każdy "indywidualny" czubek zakłada własną partię, każdy musi mieć własną wizję itd. Chciałbym kiedyś dożyć czasów, kiedy będę czuł, że mimo innych wizji świata i poglądów, politycy będą dążyli w jednym, choćby bardzo ogólnie nakreślonym kierunku (czyli generalnie tam, gdzie wszystkim będzie lepiej). A co mamy teraz? Co tu tłumaczyć, każdy widzi...

W życiu zawodowym najbardziej jednak chyba irytującym przejawem tego, o czym piszę jest wtrącanie się wielu ludzi we wszystko, na co tylko mają choć odrobinę wpływu. Modelowym przykładem takiego charakteru jest stwierdzenie "Ja się wprawdzie na tym nie znam, ale zrobiłbym to tak..."
Dramat po prostu. Czy taki człowiek mówi taksówkarzowi, jak ma kierować samochodem? Nie, podaje cel jazdy i ewentualnie z grubsza może nakreślić trasę. Niezbyt mądre jednak jest upierać się przy niej, jeśli taksówkarz mówi, że tam jest ogromny korek. Albo inny przykład z kosmosu: czy ktokolwiek wpadłby na pomysł, żeby zamówić o stolarza krzesło na trzech nogach i czwartej wystającej z siedzenia do góry? Nie sądzę. Dlaczego w takim razie 2/3 ludzi usiłuje forsować swoje nie zawsze rozsądne pomysły swoim zleceniobiorcom: firmom z branży reklamowej, graficznej, agencjom interaktywnym, firmom informatycznym? Chcesz się ubrać dziwacznie? Proszę bardzo, najwyżej inni będą się dziwnie patrzeć. Dlaczego jednak chcesz człowieku zrobić krzywdę swojej firmie? Tego chyba nigdy nie pojmę. Ktoś kiedyś powiedział mi (hi, Luke! :)) mądre, choć może nie do końca grzeczniutkie zdanie: jak się bierze psa do pilnowania ogrodu, to się za niego nie szczeka. Piękne prawda? Ale co, napisać sobie to na czole?

Nie chciałbym jednak zostać uznany za mękołę: większość ludzi zdaje sobie z tego sprawę, traktują ludzi i firmy, których wynajmują jak doradców, fachowców w wybranej dziedzinie, bo w końcu po to ich wynajmują, żeby lepiej i sprawniej poradzili sobie z działaniami, których nie zawsze można zrobić coś własnymi siłami. Ale jaki jest ogólny obraz społeczeństwa w moich oczach? Nie, ja tego nie nazwałbym indywidualizmem. Słowo "warcholstwo" chyba niestety znacznie lepiej tu pasuje.


Poniżej, jak zwykle, wybrane komentarze ze starej lokalizacji bloga. Zamieszczam je, bo moim zdaniem nieźle uzupełniają moje przemyślenia (a dzisiaj ich sporo):

KF:
To ja Ci powiem czemu ja jednak w zakresie *mojej* reklamy będę się zawsze wtrącać: realizująca ją agencja siłą rzeczy nie zna firmy od środka. Nie zawsze załapie w pełni charakter tego, co ma być promowane. Czasami zresztą jej wizja promocji danego produktu mocno odbiega od mojej własnej. I ja w tym momencie chcę jednak się wtrącić - bo ich twórczość nie tworzy ich wizerunku tylko mój. Ja chcę się pod tym wizerunkiem ze spokojnym sumieniem podpisać. Toteż jak wychodzi coś, pod czym się podpisywać nie chcę - to oczywiście że się wtrącę, i to diabelnie się wtrącę... Nie uważam zresztą, że firmy zewnętrzne należy wynajmować do zrobienia czegoś "za nas". Jeśli biorę sobie psa do szczekania - to ja określam że ma to być pies, ma szczekać, ma szczekać w takich i takich warunkach i na takim i takim terenie. I wolałabym, żeby ten pies sobie nie definiował samoczynnie terytorium szczekania i nie ujadał mi na kontrahentów ;) 

Helaq:
Kira, to o czym piszesz mieści się w ramach wpółpracy klienta z wykonawcą, która jest po prostu niezbędna, żeby należycie zrealizować nakreślony cel - nie wyobrażam sobie braku takiej współpracy, bo skutki mogą być tylko opłakane. To, o czym ja pisałem zna chyba każdy pracownik agencji reklamowej lub interaktywnej i jest w zasadzie przeciwieństwem takiej współpracy. Absolutnie nie chodzi o to, żeby ślepo wierzyć wykonawcy, ale uwierz, jakbyś słyszała co jakiś czas "genialne" i kompletnie przedpotopowe pomysły niektórych ludzi, którzy po prostu robią obie nimi krzywdę, to...

Posłużę się jeszcze jednym przykładem: coraz popularniejsza jest instytucja personal shoppera. Wyobraź sobie, że jesteś taką osobistą stylistką i Twoją rolą jest właśnie ubieranie innych ludzi i poniekąd dbanie o ich wizerunek. I Twój klient (powiedzmy, że to osoba znana, np. polityk) na propozycję ubrania go w brązowy garnitur mówi, że źle się czuje w takim kolorze. Powinnaś uwzględnić jego zdanie, bo nawet jeśli będzie ubrany super modnie i elegancko zarazem, to prawdopodobnie nie będzie czuł się komfortowo i swobodnie w tym garniturze - to jest właśnie pozytywna współpraca. Ale co będzie, jeśli zechce do garnituru założyć białe skarpetki i uprze się przy tym, bo taki ma wsiowy gust? Jeśli dodasz do tego, że wszyscy z jego środowiska i plotkarska prasa wie, kto go ubiera - zgodzisz się na to?
 

MF:
:) widzę, że zbierało się na ten wpis od dłuższego czasu...  Innowacyjność wynika chyba z pasji i dogłębnej wiedzy na jakiś temat, w jakiejś dziedzinie - innowacyjność nie jest cechą społeczeństw, tylko jednostek (tych "indywidualistów") - ewentualnie można uznać, że innowacyjność jest pochodną warunków do rozwoju jakie się stwarza społeczeństwu (dostęp do informacji, finansowania, partnerów, ograniczona biurokracja itd).
co do braku umiejętności pracy w grupie, narzucania swoich koncepcji specjalistom mimo braku kompetencji w danej dziedzinie, czy niesprecyzowanych oczekiwań i ciągłego narzekania na dostawcę... spotyka to chyba każdego z nas i wynika z niezbyt wysokiej kultury biznesowej w naszym kraju , ale to przyjdzie z czasem, z kolejnymi firmami wchodzącymi z zachodu na nasz ryne, z edukacją zawodową i gromadzeniem doświadczeń, wyłanianiem najlepszych specjalistów
po prostu jako kraj mamy sporo do nadrobienia - na szczęście weszliśmy do UE, bez tego by była klapa kompletna


Helaq:
zbierało się, zbierało :) a że dzisiaj przeczytałem bloga Marcina, to stwierdziłem, że czas najwyższy ;)

A odnośnie tego, co napisałeś - właśnie chciałem powiedzieć, że ten "indywidualizm" jest jakoś dziwnie ukierunkowany. Raczej destruktywnie, niż konstruktywnie. A co do zmian w przyszłości, nie zostaje napisać nic innego, jak tylko: "oby"...

MF:
wszystko chyba zależy od kultury bycia i współżycia

w Japonii indywidualizm jest wadą, ale jako kolektyw są niesłychanie innowacyjni i produktywni
w Ameryce indywidualizm to podstawa, oznacza inicjatywę, przedsiębiorczość, innowacyjność
w Polsce nie ma ani japońskiej, ani amerykańskiej kultury, tylko nieskoordynowane miotanie się i awantury o to, kto się miota we właściwym kierunku (reszta to złodzieje i element).
mnie też wkurzają przejawy źle ukierunkowanego indywidualizmu u klientów (forsowanie swoich koncepcji, genialne pomysły po zamknięciu etapu burzy mózgów itp) i u pracowników (brak konsekwencji, brak umiejętności pracy w zespole, niestabilność emocjonalna, brak ogłady biznesowej)

JŻ:
Witam! Indywidualista w biznesie to osoba, która się na czymś zna i potrafi to zrobić od A do Z w zakresie potrzeb klienta tak by i on mógł osiągnąć to co mu jest potrzebne w życiu w zakresie skutecznego działania w tym z czym się do nas zwraca a my go obsługujemy. Indywidualizm kreuje się w oparciu o cechy osobowe. W oparciu o najlepszą cechę/czytaj najdoskonalszą cechę/ budowana jest indywidualność. Innowacyjność w biznesie powstaje w oparciu o twórczość osoby. Twórcza osoba to taka, która już wie co ma dokonać w życiu i robi to. Innowacyjna osoba to taka, która dodaje wartosć dodaną do tego co już jest ale z punktu widzenia rzeczywistego zapotrzebowania społecznego. Indywidualista może być innowacyjny ale nie musi. Tak to widzę i tak to działa w moim życiu. Pozdrawiam.

MW:
A tak przy okazji :)) Wally Olins (konsultant brandingu, który opracowywał pierwszy etap projektu Marka dla Polski) dostrzegł INDYWIDUALIZM Polaków i zaproiponował jako jeden z kierunków dla marki POLSKA. Obok tego były jeszcze 3 inne kierunki.

Stwierdził, że z tego INDYWIDUALIZMU może rodzić się wiele dobrego - zwłaszcza w dziedzinach takich jak sport, nauka, wynalazczość, wybitne jednostki (takie jak np. Lech Wałęsa, czy Karol Wojtyła)....
Może nie jest (będzie) tak źle?? :))


Helaq:
Ba, mam nadzieję, że tak będzie. Zresztą skupiłem się tu na tych aspektach indywidualizmu, które przeszkadzają w pracy, ale to nie znaczy, że nie doceniam tej cechy. Wręcz przeciwnie, potrzebujemy tego. Chodzi tylko oto, żeby te plusy nie przesłoniły nam minusów :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Tagi

agd (1) agile (2) Agile tuning (2) amica (1) antysemityzm (1) autoserwis (2) biurokracja (2) blog (1) blog polityczny (1) blogger (1) brak tematów (1) branding (2) Chiny (1) content (1) czas wolny (1) dane osobowe (2) defekt muzgó (1) dziecko (1) dziennikarstwo (2) dziura (1) edukacja (1) ekologia (2) employer branding (1) etyka marketingu (1) ezoteryka (1) fail (3) felieton (1) fiat (3) foto (3) fotoblog (1) fun (1) głupi marketing (5) głupota (2) google (1) gospodarka (1) handel (2) hipermarkety (1) hr (1) hrcamp (1) idea (2) indywidualizm (1) informacja (1) innowacyjność (1) instrukcja (2) internet (5) it (1) jacek gadzinowski (1) jan nowicki (1) komiks (1) konferencja (2) kontakty (2) Kraków (1) król dawid (1) kurnik (1) mandat (2) manpower (1) marka (1) mastercook (1) matka kurka (1) misja (1) networking (2) niefrasobliwość (1) niegospodarność (1) nissan (1) obsługa klienta (7) ochrona środowiska (2) organizacja (2) pazerność (1) piłka nożna (1) poczta polska (2) polactwo (1) polemika (1) policja (1) polityka (3) polska polityka (1) pomnik (1) pr (1) prasa (3) prawo (3) profeo (1) project management (2) promocje świąteczne (1) przestrzeń publiczna (3) raport (1) reklama (3) rozwój (1) sąd (1) serwis (1) slogan (2) social media (3) społeczeństwo (1) społeczności (1) szkło kontaktowe (1) translator (1) treści (1) trudny klient (2) tv (1) viamot (2) walentynki (2) web 2.0 (2) więzi społeczne (1) współpraca (1) wykroczenie (2) z dziejów głupoty polskiej (4) zapalenie jaźni (1) zarządzanie (1) zdjęcia (1) znajomi (2)